Pokazywanie postów oznaczonych etykietą energia słoneczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą energia słoneczna. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 września 2013

Odnawialna strona mocy

W ciągu minionych ośmiu lat moc zainstalowana w odnawialnych źródłach energii w naszym kraju zwiększyła się czterokrotnie. O ile w roku 2005 było to 1157 MW, to w tym roku mamy już 4858 MW. Biorąc pod uwagę fakt, że do 2020 roku powinniśmy mieć – zgodnie z unijnym pakietem 3x20 – plus minus 7000 MW, to w tym tempie damy radę. Oby tylko tempo to się utrzymało.

środa, 5 czerwca 2013

W oczekiwaniu na słońce

W ostatnich dniach aura wyjątkowo wywołuje tęsknotę za choćby odrobiną słońca. Tęsknota ta, bezbłędnie kieruje myśli (moje na pewno!) przede wszystkim na piaszczyste wybrzeże greckiej Krety, gdzie nasze wielkie i niespożyte źródło przyjemności i energii nie chowa się za grubymi warstwami chmur. Ale cóż, tak bywa. W oczekiwaniu na lepszą pogodę popatrzmy dzisiaj na słońce z nieco innej perspektywy.

czwartek, 7 lutego 2013

Skuteczne z pożytecznym, a ryby są bezpieczne

Farma rybna Mézos w pd. Franji. ( Zdj. Groupe UNITe)

Pytanie: „po co buduje się elektrownie słoneczne?” z pozoru wydaje się mało poważne. Bo odpowiedź jest tak oczywista, że trudno wyobrazić sobie, by mogła być inna. A tu niespodzianka. Spółka Viviers de France znalazła dla elektrowni solarnej zupełnie nietypowe zastosowanie.

czwartek, 4 października 2012

Ustawa o OZE. Może będzie, a może nie...

Nie jest dobrze. Trójpak energetyczny rodzi się w bólach, wiele środowisk ma zastrzeżenia do planowanych zapisów, a tu na horyzoncie pojawiają się kolejne czarne chmury – być może ustawa o odnawialnych źródłach energii zostanie z ustaw energetycznych wyłączona i uchwalona ... nie wiadomo kiedy. Nic dobrego wyniknąć z tego nie może. Mało tego, już wiadomo, że nic dobrego nie wynika nawet z publicznych dywagacji na ten temat...

Komplikacja czy brak przeszkód?

Wiceminister gospodarki Mieczysław Kasprzak zastanawia się, co z tym fantem zrobić. Wyłączyć ustawę o OZE z „trójpaku”, przenieść pewne elementy regulacyjne z innych ustaw, a może część zapisów wprowadzić do innych aktów prawnych? A w ogóle, to regulacje miały zostać uchwalone do końca roku, a szanse na to są coraz mniejsze. Stawką w grze są także ustawy Prawo energetyczne i Prawo gazowe. Wszystkie potrzebne. Na każdą z nich czeka rynek.
– Jednoczesne procedowanie w Sejmie trzech ustaw jest niemożliwe. Rzecz polega na tym, że w jednej ustawie odwołujemy się do drugiej. W ustawie o OZE są odwołania do tej energetycznej i to komplikuje sprawę – wyjaśnia Mieczysław Kasprzak. Wyjaśnia? Jak dla mnie nie bardzo, ale wiceminister dodaje też szybko, że te odwołania znajdują się w kilku miejscach, więc przyjęcie ustaw oddzielnie, nie powinno stanowić istotnej przeszkody. Tak więc nie wiadomo – komplikacja czy brak przeszkód? Ale spraw niewyjaśnionych jest znacznie więcej, bo przecież ustawa ta ma wdrożyć do polskiego prawodawstwa unijną dyrektywę o promowaniu energii z odnawialnych źródeł. Czas na to minął w grudniu 2010 roku. Nie rozwiązano również kwestii szkoleń i uprawnień dla audytorów oraz rozdzielenia przesyłu energii od jej produkcji. A do tego w tle trwa międzyresortowy konflikt o podział pieniędzy z kar nakładanych na tych, którzy nie produkują energii odnawialnej. Według Ministerstwa Finansów pieniądze te powinny trafiać do budżetu. Według resortu gospodarki – podobnie jak w całej Unii – powinny wspierać rozwój OZE.

To tylko „oficjalna” przyczyna?

Krótko mówiąc nic nowego. Każde istotne i oczekiwane prawo rodzi się w naszym kraju w bólach. Z tego więc punktu widzenia powyższy wywód nie ma większego sensu, bo trzeba przyjąć, że tak jest i już. Ot, taka lokalna przypadłość. Ale sprawa ma jednak szerszy wymiar niźli tylko krytyczna ocena systemu prawodawczego w Polsce. Otóż te właśnie opóźnienia i publiczne dywagacje zaczynają przynosić wymierne konsekwencje. Niestety niezbyt optymistyczne.
Jak informuje „Financial Times" duńska firma Dong Energy oraz hiszpańska Iberdrola szykują się do wyjścia z inwestycji wiatrowych w Polsce. Obie firmy należą do największych inwestorów w tym segmencie energii odnawialnej w naszym kraju. Według dziennika zagraniczni inwestorzy są zniecierpliwieni zamieszaniem, jakie wciąż trwa wokół polskiego prawa, dotyczącego energii odnawialnej! I choć wielu specjalistów podkreśla, że to tylko „oficjalna” przyczyna, bo tak naprawdę spółki te przyjęły strategię redukującą zadłużenie, stąd pewne decyzje, to jednak sygnał wysyłany w świat nie jest dla nas pozytywny. I po raz kolejny nie jest fajnie, kiedy Europa pokazując nas palcem ma prawo powiedzieć: to Ci, którzy prostej ustawy przez kilka lat napisać nie potrafią...



Sławomir Dolecki

czwartek, 14 czerwca 2012

Pokochaliśmy wiatr

Tym razem czysto informacyjne i bez złośliwych komentarzy, za to optymistycznie. Jak podaje Urząd Regulacji Energetyki pierwszy kwartał tego roku był w kwestii zwiększenia mocy zainstalowanej w odnawialnych źródłach energii porównywalny z całym rokiem 2011. Dzięki temu mamy już ponad 3,5 tys. MW z wiatru, wody, słońca, biomasy i biogazu.  Na koniec ubiegłego roku był to rząd 3 tys. MW, a rok wcześniej mieliśmy 2,5 tys. MW. Oczywiście – co widać gołym okiem jadąc w dowolny region Polski – dominuje energetyka wiatrowa, która w tym zestawieniu daje 1,97 tys. MW (591 instalacji). Z kronikarskiego obowiązku dajmy, że:
  • elektrownie wodne – (750 instalacji) – 951 MW,
  • elektrownie biomasowe – (21 instalacji) – 485 MW,
  • elektrownie biogazowe – (178 instalacji) – 112 MW,
  • elektrownie słoneczne – (6 instalacji) – 1,1 MW.

Co prawda do unijnych zobowiązań jeszcze nam daleko, ale oby tak dalej.


Sławomir Dolecki