Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pakiet energetyczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pakiet energetyczny. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 grudnia 2012

Z morskiego wiatraka po Szynie Bałtyckiej

Jeszcze kilka lat temu taki rozwój wydarzeń nikomu nie przychodził do głowy, czego najlepszym dowodem są zapisy w „Polityce Energetycznej Polski do 2030 roku”. Choć od jej opublikowania minęły zaledwie trzy lata, to już widać, że zapisy te trzeba będzie modyfikować. Na szczęście stosowna uchwała Rady Ministrów przewidziała możliwość wprowadzania zmian w dokumencie.

Dzień wiatraków na morzu

A cała sprawa idzie o wiatraki, które mają stanąć na Bałtyku. Niedawno mówiło się o nich tylko w kontekście Niemiec lub Wielkiej Brytanii. O takich inwestycjach wzdłuż naszego wybrzeża myśleli tylko wizjonerzy-optymiści, no i może kilku zadeklarowanych ekologów. A mówiąc bardziej poważnie, to rzeczywiście nikt nie przewidywał, że tak szybko teoria zacznie się w naszych warunkach urzeczywistniać. Co prawda jeszcze żaden wiatrak na bałtyckich wodach nie stanął, ale pierwsze pieniądze z koncesji do Skarbu Państwa już wpłynęły, co oznacza, że inwestorzy bardzo poważnie podchodzą do sprawy.

wtorek, 31 stycznia 2012

Energia odnawialna: biznes czy konieczność?

Notowana na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych firma Skotan zamierza zbudować instalację umożliwiającą pozyskiwanie energii z fal morskich. To informacja zaczerpnięta z "Puls Biznesu". Ważna informacja. Pokazująca jednoznacznie, że w Polsce wciąż mamy możliwości pozyskiwania energii odnawialnej ze źródeł na wskroś niekonwencjonalnych, co przy czekającej nas w 2020 roku konieczności spełnienia unijnych wytycznych dotyczących udziału energetyki odnawialnej w wolumenie wytwarzanej energii, jest budujące.

Z drugiej strony optymistycznie nastraja również fakt, że mamy w kraju firmy inżynierskie, które czują się na siłach stanąć w szranki z najlepszymi konstruktorami na świecie i chcą projektować i budować instalacje, których świat wciąż nie jest w stanie wdrożyć komercyjnie. I to jest fajne. Nasi górą! Oczywiście jeśli odniosą sukces. Ale w sukces ten wielu komentatorów nie wierzy. A to że fale na Bałtyku marne, więc perspektywa słaba. A to że nikt na świecie nie wprowadza tego  komercyjnie, więc pewnie się to zupełnie nie opłaca. A to że w Polsce przepisy prawa i tak „zamordują” każdą najlepszą koncepcję. No cóż, gdyby Unia zamiast energii odnawialnej chciała wysokiego odsetka malkontentów, nie mielibyśmy problemu z wypełnieniem najbardziej rygorystycznych wymagań. Tak to już jest.

Zobacz istniejące generatory energii pochodzącej z fal morskich



Ale tak naprawdę informacja o planach firmy Skotan przyciągnęła moją uwagę z innego powodu. Otóż 75 proc. wartości całego projektu, czyli niemal 30 mln zł, inwestor pozyska w formie dotacji. Zacząłem się więc zastanawiać, jak to z tym inwestowaniem w energetykę odnawialną jest. Biznes czy konieczność? Udaje się na tym zarobić, czy może tworzymy wielkie deficytowe projekty, na które trzeba wykładać pieniądze, żeby dojść do zadekretowanych 20 proc. energii odnawialnej.
Tu oczywiście również mogłem liczyć na wszechobecnych malkontentów, którzy stwierdzili, iż „to kolejny projekt na wydojenie publicznych pieniędzy”, i „na bank chodzi tylko o zebranie dotacji”... Czasami to trudno się oprzeć wrażeniu, że w tych złośliwościach jest nuta prawdy, ale przecież cały świat dotuje energetykę odnawialną, więc pewnie konieczność bierze górę nad biznesem i tak już musi być. Szczególnie, że mówimy o naprawdę dużych pieniądzach. Tylko w ubiegłym roku Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przeznaczył 400 mln zł na wsparcie firm produkujących energię wiatrową. Kupa forsy, i to tylko na jedno z wielu źródeł energii.
No więc zacząłem węszyć. Ile pieniędzy kosztuje nas ten fragment ekologii? Otóż dużo, bardzo dużo. W skali świata dopłaty na biopaliwa, energię wiatrową i słoneczną wyniosły w 2010 roku ponad 65 mld dolarów! Rok wcześniej – według Międzynarodowej Agencji Energii (IEA) – 57 mld dolarów. Znaczy dużo i coraz więcej.

Ale znalazłem coś jeszcze. Coś, co zupełnie przewartościowało kwestię dotowania odnawialnych źródeł energii. Okazało się bowiem, podaję za „Gazetą Wyborczą”, która powołuje się na dane IEA, że energia odnawialna dostaje 6 razy... mniej dopłat niż paliwa kopalne! Nasze pieniądze płyną na energię pochodzącą z ropy, gazu i węgla. Rządy 37 krajów świata subsydiują wydobycie paliw kopalnych. W roku 2010 dopłaty te wyniosły na świecie 409 mld dolarów!. Rok wcześniej – 312 mld dolarów. Szok. W tym kontekście mówienie o deficytowej energii odnawialnej jest chyba nieporozumieniem, bo jak ma ona ma być porównywalnie dochodowa, skoro w tą „opłacalną” ładuje się setki miliardów dolarów.

Sławomir Dolecki


wtorek, 20 grudnia 2011

"Power Ring" jako punkt wyjściowy

Obrodziło u nas ostatnio konferencjami na temat problemów energetyki. Rocznie jest ich co najmniej kilkadziesiąt – od lokalnych, przez targowe, branżowe, aż po ministerialne i unijne. Sprzyja temu nasza prezydencja w UE. Ale trudno się dziwić skoro dla polskiego przewodnictwa we Wspólnocie sprawy polityki energetycznej należą do kluczowych.

Jedną z nich – taką, o której naprawdę warto wspomnieć – była konferencja "Power Ring 2011 − Energy Roadmap 2050. Europejska polityka energetyczno-klimatyczna a polskie cele gospodarki niskoemisyjnej", zorganizowana pod opieką Ministerstwa Gospodarki. Zbiegła się z ogłoszeniem dość ważnego dokumentu unijnego, który z węgla czyni dość niechciane źródło energii. To szczególnie zabolało przedstawicieli naszych koncernów energetycznych, dla których węgiel jest wciąż podstawowym nośnikiem energii i nie wygląda na to, by w ciągu najbliższych dziesięcioleci coś się miało w tej kwestii zmienić. Ale "węgiel a sprawa polska" to zupełnie odrębny temat, któremu zapewne będzie się trzeba w najbliższej przyszłości lepiej przyjrzeć.

Wracając jednak do grudniowego spotkania. Niewiele udaje się zorganizować w naszym kraju publicznych dyskusji z udziałem tak znaczącej liczby znakomitych gości. Obok prof. Jerzego Buzka, przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, oraz Philipa Lowe'a, dyrektora generalnego ds. energii w Komisji Europejskiej, mogliśmy wysłuchać opinii ekspertów, naukowców, polityków, ale także praktyków – przedstawicieli koncernów energetycznych, firm dystrybucyjnych, producentów i projektantów urządzeń i systemów dla elektroenergetyki.

Prowadzącym udało się również, co zdarza się niezbyt często na tego typu imprezach, zaszczepić w panelistach ducha prawdziwej, rzeczowej i merytorycznej dyskusji. Prof. Krzysztof Żmijewski, sekretarz generalny Społecznej Rady Narodowego Programu Redukcji Emisji, stwierdził, że najpewniejszym i najtańszym źródłem energii jest efektywność energetyczna i ona może przynieść najwięcej korzyści. Wątek podjęto w części poświęconej technologiom, podczas której dr Bartosz Wojszczyk, dyrektor ds. rozwoju technologii Smart Grid z GE Energy żywiołowo (jak na posiedzenie w ministerialnym gmachu) dyskutował z Mirosławem Gryszką, prezesem zarządu ABB. Co ciekawe obaj paneliści mieli za sobą twarde argumenty, obaj je znakomicie uzasadniali i mieli konkretne, poparte liczbami przykłady. W tym czasie relację na żywo oglądało 17 tys. internautów, a zgromadzeni na sali słuchacze aktywnie reagowali. Okazało się, że można o przyszłości energetyki rozmawiać konkretnie i rzeczowo. Mówić o produktach, systemach, zyskach i stratach, koniecznych inwestycjach i ich efektach. Jednak podczas kolejnego panelu Stanisław Tokarski, prezes zarządu Południowego Koncernu Energetycznego, zadał fundamentalne pytanie "ale kto pomoże nam to sfinansować?" i to nieco ostudziło dyskutantów...

Zresztą kwestia finansowania inwestycji w polskiej energetyce to kolejny równie ważny temat wart szerszego przybliżenia. Dlatego dzisiaj potraktujmy "Power Ring" jako świetny punkt wyjściowy do formułowania kolejnych spostrzeżeń na naszą energetyczną rzeczywistość. I będziemy go w najbliższych tygodniach rozkładać na czynniki pierwsze.

Sławomir Dolecki